Dolina Wieprza - Atlas inicjatyw ekorozwojowych
   
 
Dziedzictwo przyrodnicze
   

Czyszczenie Wieprza

O pracach, których celem jest konserwacja rzeki Wieprz pisał Tomasz Chuszcza ("Oikos" 1/2001). Od tamtego czasu podobne prace wykonane zostały kolejnym odcinku rzeki, a w chwili w której ten numer będzie dostępny zapewne ruszą roboty na długości kilkudziesięciu kilometrów - od zbiornika w Nieliszu do ujścia rzeki Świnki (z wyłączeniem odcinka Krasnystaw - Most drogowy w Oleśnikach). Po tym co się stało podczas poprzednich prac bardzo niepokoimy się o stan doliny, jaki pozostawią po sobie pracujący tam robotnicy. Zwłaszcza, że w części jest to obszar Nadwieprzańskiego Parku Krajobrazowego i jego otuliny.

Roboty nad Wieprzem od samego początku budziły kontrowersje. Miały one gorących zwolenników (okolicznych mieszkańców) ze względu na liczne podtopienia nadrzecznych łąk oraz znajdujących się przy rzece zabudowań, ale i przeciwników - miłośników przyrody czy wędkarzy pragnących utrzymać naturalne piękno dzikiej rzeki. Po wymaganych uzgodnieniach z m.in. Lubelskim Urzędem Wojewódzkim, Zarządem Chełmskich Parków Krajobrazowych oraz zainteresowanymi władzami samorządowymi roboty ruszyły (na przełomie lat 2000/2001 oraz 2001/2002) powodując liczne zniszczenia. Wycięto setki drzew, krzewów, zryte zostały przez ciężki sprzęt gąsienicowy brzegi. "Barbarzyństwo" - takie słowo na temat prac można było usłyszeć z wielu ust. Jednak drzewa padały nie tylko pod ostrzami pił meliorantów. Także "nieznani sprawcy" znad wycieli z nad rzeki ponad 150 drzew, co ustaliła 15 marca br. komisja złożona z pracowników RZGW, LUW, ZCHPK, zainteresowanych samorządów lokalnych i reprezentanta Towarzystwa dla Natury i Człowieka. Wynikiem prac wyżej wymienionych przedstawicieli były m.in. ustalenia zobowiązujące zarządcę rzeki - Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Warszawie - Inspektorat w Lublinie - do zwiększenia nadzoru nad pracami udrażniającymi. Jak wynikało ze wcześniejszych pism tego urzędu prace były ściśle nadzorowane, czemu jednak przeczył stan faktyczny jaki zastała tam komisja. Zobowiązała ona także gminy do podjęcia działań mających na celu ustalenie i pociągnięcie do odpowiedzialności osób dokonujących nielegalne wycinki. Policja zdołała ustalić sprawców tych czynów jedynie w Dobryniowie (gm. Łopiennik Górny), gdzie proceder uprawiany był na najszerszą skalę. Na podwórkach tutejszych gospodarstw leżały stosy kłód, widoczne były ślady ściągania ściętych drzew znad rzeki. Władzę gminy odstąpiły jednak od wymierzenia kary ze względu "ubogość polskiej wsi" jak czytamy w piśmie z UG w Łopienniku. Co jednak najbardziej bulwersujące ścięte kłody, będące przecież własnością Skarbu Państwa zostały przekazane osobom dokonującym nielegalnej wycinki! Sprawcy nie ponieśli żadnych konsekwencji, a pochodzące z kradzieży drewno zostało im podarowane w prezencie. Na terenie pozostałych gmin powiatu Krasnystaw sprawców nie odnaleziono, choć można przypuszczać, że przynajmniej w pewnym zakresie byłoby to możliwe.

Podobnie było w gminie Trawniki, gdzie bez pozwoleń wycięto kilkanaście drzew, a naszym zdaniem również sposób wykonania prac przez Przedsiębiorstwo Budownictwa Wodnego w Warszawie budzi poważne zastrzeżenia. Podzieliliśmy się nimi z Wojewódzkim Konserwatorem Przyrody oraz Zarządem Zespołu Lubelskich Parków Krajobrazowych. W międzyczasie wyszła także na jaw sprawa trzech przekopów rzeki, którą odkrył regionalista i miłośnik przyrody z Trawnik. Zauważył on, że w trzech miejscach po prostu zmieniono bieg rzeki ścinając zakola. Wieprz bez żadnych decyzji i ustaleń został wyprostowany. Na nasz wniosek przeprowadzono wizję lokalną na terenie doliny w górę rzeki od Trawnik. Jej wynikiem było m.in. potwierdzenie nastąpienia przekopu rzeki tylko w jednym miejscu. Inne nasze zastrzeżenia przepadły z prostej przyczyny - brzegi rzeki zarosły dokładnie kryjąc ślady robót. Obecnie czekamy na działania odpowiednich władz w związku z odkrytym przekopem. Nie wiemy także, czy odnaleziono sprawców wycinki drzew bez stosownych zezwoleń - Urząd Gminy w Trawnikach nie raczył odpowiedzieć na nasze zapytanie w tej sprawie.

Rafał Jasiński

 

Jak widać zaangażowanie lokalnych samorządów w ochron jednej z najcenniejszych dolin rzecznych Lubelszczyzny jest znikome. Władze gmin przekonane o absolutnej konieczności ogołacania z roślinności i rozjeżdżania brzegów rzeki dla ochrony przed powodzią, przystają na wszystkie propozycje, nie są zainteresowane kontrolowaniem prawidłowości przebiegu prac, a nawet tolerują dewastację przyrody i kradzieże w wykonaniu własnych mieszkańców, traktując je w skrajnych przypadkach jako swego rodzaju formę "pomocy społecznej".

Przyjęty zakres prac udrażniających wzbudzać może sprzeciwy przyrodników, wędkarzy i miłośników piękna krajobrazu. Jeśli jednak nawet uznać, że ze względu na konieczność ochrony przeciwpowodziowej (co wszakże nie jest takie oczywiste - pisał o tym w ww. artykule T. Chuszcza, podnosząc m.in. kwestię wpływu jaki wywiera na wylewy Wieprza brak koordynacji w regulacji poziomu wody przez zbiornik w Nieliszu) wszystkie prace w tym zakresie powinny być wykonywane pod baczną obserwacją, aby nadgorliwi melioranci nie dewastowali rzeki bardziej niż im wolno, a "nieznani sprawcy" z błogosławieństwem albo co najmniej pobłażaniem gminy, nie traktowali prowadzonych prac jako pretekstu do obłowienia się

K.G.

Untitled Document
 
Towarzystwo dla Natury i Człowieka, ul. Głęboka 8A, 20-612 Lublin, oikos@eko.lublin.pl, www.ekolublin.pl, KRS: 0000214186